NOWOŚĆ! Zadawaj pytania postaciom z tego opowiadania na character-ask-yimb.tumblr.com w zakładce "message"!
Dom Skoczka: reason-to-be-suicidal.tumblr.com
Hej, Monsterki! Dużo osób w komentarzach pytało (albo prosiło) o nowe opowiadanie. Zainteresowanych kieruję na giovimonster.tumblr.com, a później do zakładki "TWÓRCZOŚĆ". Zaczęłam pisać nową historię o Larrym oraz takie dodatkowe, w którym pojawi się para hetero (nie zdradzę kto z kim) oraz Niam. Zapraszam! xoxo

sobota, 10 listopada 2012

Rozdział 24.

*Zayn*
- Jesteś niemożliwy – szepnąłem, mocniej wtulając się w jego nagą klatkę piersiową. Nie mogłem powstrzymać się przed muśnięciem palcami tego umięśnionego brzucha.
- No wiem – zaśmiał się cicho pod nosem.  Podniosłem głowę znad  piersi Harry’ego , aby złożyć mokry pocałunek na jego ustach.
- I skromny – dodałem jeszcze od siebie.
Zaskoczył mnie tym, co się stało godzinę temu. To wszystko działo się tak szybko. Pamiętałem, jak zacząłem się z nim przedrzeźniać i nie ukrywam, że chodziło mi o to, żeby chłopak w końcu się ogarnął i chciał to zrobić, ale to nie zmienia faktu, że pamiętałem poprzednią noc. Pamiętałem, jak mnie zostawił dla niej. I teraz naprawdę nie wiem na kogo powinienem się burzyć. Na Harry’ego czy na siebie? Przecież to ja nalegałem na ich „związek”. Gdyby nie on, nie doszło by do ich stosunku, jak również do tego, że zostałem olany, bo ona pokłóciła się z matką i potrzebowała Styles’a. A on jej nie kocha… Prawda? Nie, nie może jej kochać. Mówił mi coś, coś w co chcę wierzyć z całego serca, ale jednak nadal się boję. Próbowałem o tym nie myśleć, ale nie potrafiłem. A dlaczego? Bo Louisa. Bo Louisa wciąż stała na naszej drodze i była jak taki odnawialny się chwast. Ja nie cierpię chwastów. Wolę, gdy mój ogród jest ładny, wypielony, bez zbędnych roślin. Ale cóż. Ciężko, gdy ta problemowa roślinka się rozrasta na hektarach mojego pola uczuć.
Jest niepokojem, który raz zasiany niweczy wszystkie plany i marzenia. Boję się, że ze mną będzie tak samo. Uschnę jak niepodlewana roślinka, karmiąca się życiodajną miłością.
- O czymś myślisz? – szepnął Styles prosto do mojego ucha.
- O chwastach.
- Co?
- Nieważne. Naprawdę się cieszę, że mamy to za sobą. Długo na to czekałem.
- A jak było? – zapytał z cwanym uśmiechem.
- Pomijając fakt, że to był mój pierwszy raz z chłopakiem, bolą mnie dolne partie ciała i boję się, że przez najbliższy tydzień nie usiądę, było rewelacyjnie – odpowiedziałem pewnie.
Jego szeroki uśmiech był chyba przytaknięciem. Powoli usiadłem  na wysokości jego pasa i zacząłem bawić się niesfornymi lokami, które jeszcze niedawno kleiły się do jego mokrego od potu czoła.
Było idealnie do czasu, aż ktoś śmiał zapukać do drzwi. Odwróciłem się w tamtą stronę i spojrzałem na uśmiechniętą Louisę.
- Widzę, że coś mnie ominęło – to był chyba taki żart z jej strony.
- Nie, nie ominęło. Wybacz, ale nie mamy obowiązku spowiadać się tobie z naszego życia prywatnego, tym bardziej z tak intymnych spraw. A teraz proszę, opuść ten pokój - odparłem, dając jej wyczuć, jak bardzo mnie denerwuje.
- Zayn! - oburzył się Harry. Spojrzałem na niego, zgromił mnie wzrokiem.
Wiedziałem, że zwróci mi uwagę. To było wręcz do przewidzenia, ponieważ to Louisa. Matka jego przyszłego dziecka. Brunetka, która od początku przypominała mu jego wielką miłość - Tomlinsona.
Dziewczyna ku mojego zadowoleniu wycofała się z pokoju, na co tylko uśmiechnąłem się do siebie.
- Przestań - powiedział spokojnie, schodząc z łóżka. Podniósł swoje rzeczy z podłogi i zaczął się ubierać. Poszedłem w jego ślady, już kilka chwil później zapinałem guziki od mojej koszuli.
- Ale o co ci chodzi?
- O to odzywanie się. Dlaczego jesteś tak cięty na nią? Nic ci nie zrobiła.
- Wystarczy, że jest w tym domu, obok ciebie, mówi i oddycha. Nie przepadam za nią, chyba mam takie prawo, co?
- Ale mówiłeś, że nie masz nic przeciwko niej, jak ja ci powiedziałem o ciąży. Rozumiem, że może jesteś zazdrosny, ale... - mówił z powagą, lecz nie pozwoliłem mu dokończyć.
- Ja zazdrosny? Do tego o nią? Daj spokój - machnąłem ręką.
- Jasne, widzę - przewrócił teatralnie oczami. - Proszę, miej do niej szacunek. Od dziś z nami zamieszka. Musisz to zaakceptować.
- Gdy się wprowadzaliśmy, nie wspominałeś o tym, że będę dzielił z nią mieszkanie. Ba! Nie mówiłeś, że będę musiał się dzielić tobą! - krzyknąłem najwyraźniej już podsycony zaistniałą sytuację. Nie mogłem pojąć, dlaczego on ją aż tak bardzo broni.
- Bo sam nie miałem o tym pojęcia! - również podniósł głos. - I zacznij być dla niej miły, nie proszę wcale o tak dużo!
Wymieniliśmy się jedynie spojrzeniami. Czułem jakiś zewnętrzny ból. To w jaki sposób on jej bronił, mnie bolało. Zazdrość mną zawładnęła. Zazdrość do której w tym momencie miałem jak największe prawo.
- Nienawidzę cię - syknąłem przez zęby i prędko wyszedłem z pokoju, po czym bez zwłoki udałem się do przedpokoju, gdzie jeszcze szybciej wsunąłem na nogi buty i czarną skórę.
Świadomość, że się z nim pokłóciłem przyszła już kilka chwil później. Czy było mi z tym lekko? Nie, jasne, że nie. Ale ja po prostu już nie wytrzymałem. Boję się, że go stracę. Boję się, że któregoś dnia on skończy naszą znajomość. Wpadłem po uszy i nie przeszkadza mi to, bo on się stara, bo jemu zależy, bo sam tego chcę.

*Harry*
Godzina. Kolejna. I następna. Mijały strasznie wolno. Martwiłem się. Na dworze powoli się ściemniało, a jego nadal nie było w domu. Leżałem na sofie w salonie, przykryty granatowym kocem i z kubkiem gorącej czekolady w ręku. Albo zimnej czekolady. Sączyłem ją już z dobrą godzinę. Jedną z wielu, które spędziłem na czekaniu i zamartwianiu się. Jedyne co mi towarzyszyło to muzyka, płynąca z dwóch głośników od wieży stereofonicznej. Nic więcej. Marzłem, mimo tego, że w mieszkaniu było ciepło. Brakowało mi jego ciepła, jego oddechu na mojej szyi, ust na policzku i zarostu, którym nieświadomie drapał moją skórę.
Czułem się winny w jakimś stopniu. Nie chciałem, aby on odebrał to w taki sposób. Mnie i Louisę nic nie łączy, naprawdę. No prócz dziecka, ale to teraz pominę. Jednak i tak uważałem, że on trochę dramatyzuje.
Klucz w drzwiach się przekręcił, usłyszałem, jak klamka opada. Bez zwłoki, czym prędzej poderwałem się z kanapy i opatulony ciepłym kocem wyszedłem na korytarz. Zayn właśnie ściągał buty. Gdy już rozebrał się z odziania wierzchniego, spytałem spokojnie:
- Gdzie byłeś?
W tym momencie podniósł na mnie swój lekko pijany wzrok. Uśmiechnął się cynicznie. Minęła sekunda i kolejna, a on wciąż milczał. Nim odpowiedział, ruszył wolnym krokiem przed siebie. Złapałem za jego nadgarstek w ostatniej sekundzie.
- Nie przywitasz się ze swoim chłopakiem? - zapytałem, nachylając się do jego twarzy odrobinę.
- Czyżby pani ciężarnej popsuł się humor? Nagle przypomniałeś sobie, że jestem twoim chłopakiem? Jakoś nie myślałeś o tym, latając za nią z wywalonym językiem - powiedział niemal przez zaciśnięte zęby.
- Zayn, proszę, nie kłóćmy się - szepnąłem.
- Staram się, ale... ugh! Jesteś okropny! Denerwujesz mnie już - odparł niby z żalem, ale spokojnym tonem.
Zmniejszyłem naszą odległość do minimum i niepewnie musnąłem jego wargi swoimi. Przymknął powieki i delikatnie zadrżał, czułem to w zetknięciu z jego ciałem. - Nienawidzę cię - sapnął w moje usta, a w odpowiedzi ja przywarłem do jego rozchylonych ust. Nie oderwał się, nie opieprzył. Tylko stał tak i trochę mozolnie oddawał pocałunek. Kilka chwil później, odsunął się ode mnie, zaczerpując powietrza.
- Przepraszam - powiedziałem cicho.
- Daj spokój - machnął lekceważąco ręką. - Wiem, że i tak ci jej nie zastąpię.
- Ale ja tego od ciebie nie wymagam. Zayn, skończ z tym. Nic do niej nie czułem, nie czuję i nie będę czuć - wyrzuciłem z siebie na jednych wydechu. Na jego twarzy pojawił się cień uśmiechu, a słysząc z salonu "Cry to me", delikatnie pociągnąłem go za nadgarstek w tamtą stronę i od razu objąłem, aby dać w ten sposób zaproszenie do wspólnego tańca.
- Nie umiem tańczyć, zostaw mnie - poprosił, ale praktycznie wcale nie próbował się wyrwać.
- Umiesz, zatańcz ze mną, proszę - szepnąłem wprost do jego ucha.
Pierwsze sekundy mijały w lekkim spięciu między nami, ale z każdą kolejną on rozluźniał się coraz bardziej, aż w końcu pewnie poruszał się razem ze mną w takt piosenki. Przylgnąłem do jego ciała, tak aby czuć go przy sobie. Delikatnym pocałunkiem naznaczyłem jego szyję, a potem linię szczęki. Gdy doszedłem do policzka, zatrzymałem się na nim dłużej. Ustami wodziłem po gładkiej fakturze jego skóry, uwielbiałem to robić. Powoli wtargnąłem na teren jego nieco spierzchniętych warg, nie spieszyłem się z namiętnością. Wolałem, aby to on dał mi jakiś znak i długo też nie musiałem na niego czekać. Zayn oddał pocałunek, a jego język splątał się w ciągu kilku chwil z moim.
Piosenka się skończyła, a my nadal staliśmy na środku salonu splątani w uścisku własnych ciał.
- Nie pozbędziesz się mnie tak szybko - zaśmiałem się cichutko pod nosem - Nienawidzisz mnie?
- Uhm - mamrotał, ciaśniej się wtulając we mnie - Tak bardzo, że ostatnie kilka godzin spędziłem na myśleniu, jak bardzo cię nienawidzę.
Wiedziałem, że nie mówił poważnie. Wyczułem ten lekki śmiech w jego głosie.
- Ale proszę, następnym razem daj jakiś znak życia, martwiłem się.
- Wiesz, raczej jak ktoś się obraża to nie daje o sobie znaku życia, szczególnie nie osobie, której w danym momencie nienawidzi.
- Ekspert się znalazł - mruknąłem pod nosem. - Mój ekspert.
- Twój?
- Mój.

*Zayn*
Jego usta dotknęły moich, a dłonie mocno zacisnęły się na mych biodrach. Napierał na mnie tak mocno, że poczułem, jak kant blatu kuchennego wbija się w mój tył, ale nie przeszkadzało mi to. Mieliśmy chwilę dla siebie, więc dlaczego nie skorzystać? Harry przeniósł wargi na moją szyję i został tam dłużej niż na wcześniejszym miejscu. Usłyszałem tylko ciche mlaśnięcie. Tak, chłopak zrobił mi malinkę. Dawno już tego nie robił, więc nie ukrywam, że mi to schlebiło.
- Jestem! - zawołała Louisa zaraz po wejściu do mieszkania. - Mam świeże pieczywo, no i coś do was.
Weszła do kuchni pewnym krokiem i wręczyła nam białą kopertę. Spojrzeliśmy po sobie zdziwieni. Nikt nie spodziewał się żadnego listu ani czegoś takiego.
- Dziwny - Styles obracał go w rękach - Nie ma dresu, tylko nasze nazwiska - powiedział pod nosem.
Racja, to było co najmniej dziwnie. Harry otworzył go pośpieszenie i wyjął ze środka złożoną kartkę formatu    a4 z tekstem stworzonym z wyklejanych liter. Przełknąłem ślinę i spojrzałem na to ponownie, aby przeczytać.
"Kiedy ujawnicie się światu?" - jedno proste pytanie, a ja myślałem, że zaraz zejdę na zawał.
- Dobry żart - mruknąłem pod nosem i już chciałem opuścić to pomieszczenie, gdy głos Hazzy mnie zatrzymał.
- Zayn, to chyba nie jest jakiś głupi żart - powiedział cicho, jakby sam się w tym momencie czegoś wystraszył. Wróciłem do niego i oniemiałem. Trzymał w rękach nasze zdjęcia. Zdjęcia z wczoraj. Ja i Harry. W salonie. Przytuleni do siebie. Całujący się.
- Co jest? - zapytała Louisa, w momencie stając obok mnie. Jej mina wcale nie różniła się od naszych. Chyba również doznała lekkiego szoku.
Miałem ochotę się roześmiać. Co tu się, kurwa, dzieje?!
___
Przepraszam za błędy, nie mam czasu, żeby je do końca ogarnąć. Przepraszam, że tak długo. Przepraszam, że ten rozdział nie jest również powalający. Miałam dla Was krótki filmik, ale blogspot go zjebał., -.-
Dziś prawdopodobnie zrobię twitcama około godziny 18. Chcesz, aby się odbył? Napisz w komentarzu. Jak  go zrobię, podam link na samej górze. Zapraszam również tutaj: http://character-ask-yimb.tumblr.com/ Możecie zadawać pytania postaciom z tego opowiadania. 

29 komentarzy:

  1. Całość w dechę xD A koniec jak najbardziej zajebisty i zaskakujący ^^ O___O
    No takiego obrotu spraw się nie spodziewałam! Boże, nie mogę się już doczekać następnej części :)
    Świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Och świetny jak zwykle. To jest już w sumie norma u ciebie, co nie miszczuniu?
    Tak, tak. I ojeju jak ja kocham ten taniec. I to jak Zayn twierdził, że nienawidzi Hazzy. Haha, już to widzę XD On stracił dla niego głowę! Jak słodko :3
    No dobra, dobra. Nie będe się rozpisywać, bo tylko bym się powtarzała jak bardzo genialnie piszesz XD
    ~love u!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. <333 Wyszedł Ci genialnie. <3
      Pozdrawiam
      Merci. xx

      Usuń
  3. OMOMOMOMOMOMOMOMOMOMOMO *___________________*. Oni, oni są najsłodszą para o jakiej kiedykolwiek czytałam *.* . I rozumiem w zasadzie trochę Malik'a, ale Harry ma rację, trochę dramatyzował, ale never mind, ważne, że już jest okej :D. I ten list na końcu, ja tylko ;OOOOOOOOOOOOOO. Ale jestem ciekawa, kto to wysłał im xD.
    Ah i nie pierdol, mnie powalił na kolana ;). Jeśli o twitcama chodzi jestem na TAK, TAK, TAK, trzy razy tak, dziękujemy, przechodzisz dalej ;D.
    Rozdział jak zawsze jest świetny, czekam na kolejny :) ♥.

    OdpowiedzUsuń
  4. No i jest... Oto rozdział 24! :)
    Świetny, ale to pewnie wiesz.
    Ta zazdrość Zayn'a do której z początku się nie chciał przyznać nawet przed sobą. I te jego odzywki do Harry'ego.
    W sumie nie zazdroszczę Hazzie, bo musi poniekąd wybierać pomiędzy dobrem, a dobrem. Taki konflikt tragiczny normalnie. Dobra nie zwracaj uwagi miała w tym tygodniu 8 polskich, a to zdecydowanie za dużo na mój ścisły umysł.
    Biedy musi wybierać między ukochanym, a własnymi przekonaniami i dumą, która każe mu zaopiekować się jego dzieckiem i matką tego dziecka. Ma ciężki orzech do zgryzienia biedny.
    Mam jednak nadzieję, że jakoś mu się to uda zrobić i Zayn zaakceptuje Louise. Dobra wcale nie mam takiej nadziei, bo lubię takie zagmatwane rzeczy.
    I co to do cholery za koperta. Co za gnój będzie ich szantażować?! To pewnie Louisa... Ona mi tu śmierdzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz pewnie każdy Louisę będzie oskarżał o szantaż ale moim zdaniem ona jest za bardzo oczywista. Bardziej pasuje mi tu Louis ale wszystko okaże się jak to mówią w praniu.
    http://ruletheworldourslove.blogspot.com/
    P.S. Opłacało się czekać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam cię za to, że mimo iż już są razem to wciąż potrafisz ciągnąć tą akcję tak, żeby była interesująca.
    Ja podzielam uczucia Zayna, też baaaardzo przeszkadza mi tak dziewczyna..
    Ale szkoda Harry'ego, bo on chce dobrze i dla Malika i dla Louisy, więc.. ma trochę poplątane życie. ;>
    Ciekawe jak to wyjdzie z tym listem. Na początku od razu pomyślałam, że to Lou to zrobił, ale w sumie nie jestem pewna. : )
    Trzymaj się, czekamy na 25 ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojeju. Ale się dzieje! I normalnie nie mogę się doczekać aż się to wyjaśni.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mhmm yey warto było czekać, tak długi czas na kolejny rozdział :33 Kolejny zapowiada się bardzo ciekawie. Jestem oczarowana tą historią. Czekam na następny : DD
    @between_silence
    Car.

    OdpowiedzUsuń
  9. wchodziłam codziennie i w końcu się doczekałam *-* rozdział jest świetnyi w ogóle. jednak najbardziej zastanawia mnie to, kto wysłał im tą kartkę i zdjęcia o.o oczywiście czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  10. o kurde, dobry rozdział. Nie no, ślicznie. Jakieś tajemnicze liściki, a do tego zdjęcia ! czekam na więcej. EEEEEEej, teraz będą zastraszani ? ;ooo
    dodawaj kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Matko .! Cudowne opowiadanie w jeden wieczór je przeczytałam :) dobra akcja z listem nie jest zła. czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny *-* kocham Twojego bloga . Codziennie wchodziłam żeby doradzić czy jest juz nowy rozdział ...i się.doczekałam !
    A koniec jak z Pretty Little Liers xd
    Nie moge sie doczekać nastepnego !

    OdpowiedzUsuń
  13. Niesomowite, jak ta historia szybko się rozkręca. Szybko, ale nie za szybko - masz bardzo dobre wyczucie czasu.
    Strasznie mnie zaczyna interesować ta sytuacja. Zayn był już niejednokrotnie podobnie traktowany przez Harry'ego, a mimo to za każdym razem mu wybacza, wraca do niego i pozwala sobą manipulować. Jednak z drugiej strony, wydaje mi się, że Harry zrozumiał i chyba nauczył się walczyć o ich miłość, i szczęście, którego zawsze pragnął. Nie jestem pewna, czy to dlatego, że go kocha, czy po prosu nauczył się walczyć o swoje... Tego niestety nie wiem, ponieważ postać Zayna, jak i Harry'ego jest tak charakterystycznie wykreowana, że nawet jeśli naprawdę chciałabym dowiedzieć się prawdy, to nie będzie mi to dane - ze względu na dotkliwą przeszłość obydwóch panów. Przeszłość Zayna zaczyna mnie coraz bardziej przerażać, jak czasami i on sam teraz. Nie wiem, do czego jest zdolny - oprócz natychmiastowej potrzeby ciała Harry'ego, potrafi poradzić sobie z problemami, zalewając je po prostu hektolitrami alkoholu. Nie jestem pewna, czy właśnie tak powinno to wyglądać. Skoro Harry walczy o jego zaufanie, - już któryś z kolei raz - to może Zayn rzeczywiście powinien go wysłuchać, zaufać mu po raz ostatni i uwierzyć, że tylko on jest najważniejszym elementem jego życia? Nie Louisa, ani Louis, który w potworny sposób go wykorzystał, ale przede wszystkim on - Zayn Malik, który skradł mu serce i tyle dziewictwo ostatniej nocy - a raczej Harry jemu. Nie mogłam się powstrzymać i wspomniałam o tym. I nie zastanawiam się nad tym, jak głupio te słowa mogą brzmieć. Ja po prostu cieszę się ich szczęściem. I może dlatego, gdzieś w głębi serca wiem, że sobie poradzą - nawet z psychiczną osobą, która zrobiła im zdjęcia - tym samym naruszając ich przestrzeń prywatną - i pytając o coś, czego nie mieli w najbliższym czasie zamiaru robić. Tak mi się przynajmniej wydaje. Nie wiem, czy wyjawienie światu tajemnicy byłoby dobrym posunięciem. Szczególnie teraz, kiedy Harry ma niezałatwione sprawy, a Louisa ciągle z nimi mieszka. Życie im się strasznie komplikuje. I to jest ten element zaskoczenia, który szczególnie uwielbiam w opowiadaniach - kiedy myślę, że wiem, co wydarzy się w następnym rozdziale, autorka zmienia swoją taktykę i sprawia, że mnie, jako czytelnikowi dech zapiera w piersi i jedyną czynnością, o której muszę sobie przypomnieć jest to, jak się oddycha. Dziękuję za to. Ponadto powiem ci jeszcze jedno - wszystko z rozdziału na rozdział staje się coraz bardziej skomplikowane, ale mnie osobiście się to podoba. Nie mam pojęcia, co będzie dalej, co z ich związkiem i przez co będą musieli jeszcze przechodzić, ale wiedz, że w mojej osobie, do samego końca będziesz miała oparcie. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział, który pewnie ponownie zburzy mój wewnętrzny ład - ale nie mam mu tego za złe.
    JBluvsBabycakes
    Love xx

    OdpowiedzUsuń
  14. Kobiety często potrafią być irytujące, ale gdy są w ciąży potrafią być jeszcze gorsze. Niby ona nic takiego nie robi ale wkurza mnie tym, że jest tak samo jak Zayna:D
    może da się ją jakoś zneutralizować? :D
    List na koniec? Ups robi się gorąco...

    OdpowiedzUsuń
  15. kurde ale zajebiste ♥ no nareszcie Zarry :D niech ta Louisa kurde usunie to dziecko albo co i odpierdoli sie od Harrego bo on jej nie chce ;d on ma byc z Zaynem ! ''-.- ;d ^^ ale ten list na koniec, omg x.x pewnie ta Louisa wygadała i zrobiła zdjęcia. LOL -,- ja bym tak jej nie ufała , no i oczywiście z niecierpliwością czekam na następny ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  16. jestem strasznie ciekawa jak wszystko się ogarnie :o ogólnie wolę Larry'ego, ale ten Zarry jest taki awwwwww<3 durna Louisa im przerwała:c no nic, pisz dalej i informuj mnie bo jestem ciekawa co dalej:D

    OdpowiedzUsuń
  17. jezuuuuuu jak ja kocham to opowiadanie !!!!!!
    zapraszam na mojego bloga :D
    dopiero zaczynam więc liczę na szczery komentarz w sprawie jego logiki,serdecznie zapraszam !
    http://be-my-little-things.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten taniec w salonie jest po prostu taki awww i sweet... ;***
    A ten list...masakracja. Aż się boję co będzie dalej... ;c

    OdpowiedzUsuń
  19. Τhіs pаge definitely hаs аll the informаtion I
    neеded сonceгning this subject and didn't know who to ask.
    Also see my site: loan

    OdpowiedzUsuń
  20. Zostałaś nominowana do Libster Award ! Nominowałam cię ja :)

    więcej szczegółów na http://i-just-wanna-love-ya.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam Cie .!!
    Tak się ciesze , że dodałaś 24 rozdział , codziennie tu zaglądałam i czekałam ... hahah i nareszcie jest .!!
    Jak zwykle wspaniały .!
    Jej Zayn strcił całkowicie głowe dla Harrego .. to takie urocze .!!

    dodaj szybko nowy rozdział . PLOSEEE .!! ^^ ,33

    OdpowiedzUsuń
  22. Hej! Nominowałam twojego bloga do Liebster Award! Więcej informacji tutaj: http://the-perfect-melody.blogspot.com/2012/11/nominacja-do-liebster-award.html :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jakie kochane. *__* Chcę już dalej, naprawdę! proszę, szybko pisz kolejny rozdział, nie zmuszaj mnie do czekania. ;c
    A tymczasem zapraszam do siebie: http://it-was-meant-to-be.blogspot.com/
    byłoby mi miło, gdybyś również napisała w komentarzu co myślisz.

    OdpowiedzUsuń
  24. Witaj.
    Wiem, że jesteś już nominowana, ale co poradzę, że lubię twoje opowiadanie. Cóż...
    Zostałaś wytypowana przeze mnie do Liebster Awards. Szczegóły i pytania na moim blogu. www.i-hate-you-and-love-you.blogspot.com
    Zapraszam i nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak wszyscy to wszyscy! Kocham Twoje opowiadanie dlatego też wręcz musiałam Cię nominować do Liebster Award!!! Nie mogłam ominąć Twejego opowiadania, ponieważ muszę przyznać, że to moje ulubione fanfiction ;D Szczegóły i pytania na moim blogu http://before-you-leave-me.blogspot.com/ xxx Czekam również na kolejny rozdział <33

    OdpowiedzUsuń
  26. nominowałam cie do liebster awards http://soul-in-two.blogspot.com/p/liebster-awards.html

    OdpowiedzUsuń
  27. Nominowałam twojego bloga do Liebster Award! Więcej informacji na http://last-picture.blogspot.com/2012/11/liebster-awards_26.html#comment-form <3

    OdpowiedzUsuń
  28. JEZUJEZUJEZU! Chciałam Ci powiedzieć, że trafiłam na tego bloga w przeciągu kilku dni i go przeczytał, no właśnie do tego rozdziału. Chciałam Ci powiedzieć, że jest świetny i dziwię się, że masz ciągle różne pomysły do urozmaicania go, więc życzę weny i długiego pisania. + zapraszam do Siebie :
    http://one-direction-ziall.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń