NOWOŚĆ! Zadawaj pytania postaciom z tego opowiadania na character-ask-yimb.tumblr.com w zakładce "message"!
Dom Skoczka: reason-to-be-suicidal.tumblr.com
Hej, Monsterki! Dużo osób w komentarzach pytało (albo prosiło) o nowe opowiadanie. Zainteresowanych kieruję na giovimonster.tumblr.com, a później do zakładki "TWÓRCZOŚĆ". Zaczęłam pisać nową historię o Larrym oraz takie dodatkowe, w którym pojawi się para hetero (nie zdradzę kto z kim) oraz Niam. Zapraszam! xoxo

niedziela, 13 stycznia 2013

Rozdział 27.

*Louisa*
Ledwie kontaktując, rozchyliłam delikatne powieki. Było późno w nocy, więc dzwonek mojego telefonu był czymś, czego naprawdę się nie spodziewałam o tej porze. Nim trafił on do mojej ręki, zdążyłem zwalić z szafki książkę i okulary.
- Tak? - zapytałam, nie będąc w stanie spostrzec literek na zbyt jasnym wyświetlaczu.
- Otworzysz mi? - usłyszałam rozradowany głos Nialla.
- Nie mów, że ty... Niall! - nieco uniosłam głos i ruszyłam na korytarz, aby wpuścić go do mieszkania - Jest grubo po północy, co ty robisz? - dokończyłam swoją wypowiedź, gdy już widziałam go, trzymającego gryf akustycznej gitary. Wpatrywałam się w blondyna półprzytomna i dopiero, kiedy on zabrał telefon z ucha i ja zorientowałam się, że wciąż go trzymam.
- Przyszedłem do ciebie - oznajmił, jakby to było najzwyklejsze stwierdzenie "ładna dziś pogoda" i wprosił się do środka.
Zamknęłam za nami drzwi i nim poszliśmy do mojego pokoju, Niall ściągnął buty oraz kurtkę. Po zajęciu miejsca na łóżku razem z nim, automatycznie oparłam swoją głowę na jego ramieniu. Byłam zmęczona, ale również miło zaskoczona jego odwiedzinami.
I może to zabrzmi trochę śmiesznie, ale już się stęskniłam choć widzieliśmy się przecież po ich spotkaniu. Chłopak odłożył gitarę i delikatnie pociągnął mnie za nadgarstek do tyłu, w wyniku czego opadliśmy na łóżko. Jego zimna dłoń spoczęła na mojej talii w momencie mojego rozmyślania o nim.
- Niall, zastanawiam się, jak teraz wszystko się potoczy - szepnęłam i położyłam rękę na jego, automatycznie splątując nasze palce w jedność. Uśmiechnął się do mnie po tym geście, a ja poczułam jak w ciągu jednej sekundy przybieram kolor purpury. Czasami naprawdę lubię ciemność.
- Co masz na myśli?
- Wszystko, nas, ich związek... Boję się.
- Czego? Spokojnie, będzie dobrze. Oni sobie poradzą, a my... chyba wyjdziemy z ukrycia, co? - zaśmiał się cichutko pod nosem. Delikatnie musnął moje usta swoimi wargami. - Właśnie, jak oni zareagowali? Wiem tylko, że Harry się ponoć trochę wściekł.
Westchnęłam głośno. Poważnie nie miałam ochoty o tym rozmawiać. I to nie dlatego, że ich związek mi przeszkadzał. Ależ skąd! Raczej z tego powodu, że Zayn bardzo impulsywnie zareagował. Tuż po tym, jak Harry poinformował go o zaistniałej sytuacji, on od razu poszedł do ich wspólnej sypialni, położył się na łóżku i wpatrywał w ścianę na przeciwko. Harry w rzeczywistości niewiele wiedział, a ja nie mogłam mu opowiedzieć o wszystkich moich rozmowach z Mulatem. Obiecałam, że nie pisnę ani słówkiem.On po prostu nie chciał zamartwiać Styles'a. Z jednej strony go zrozumiałam, z drugiej niekoniecznie. Przecież są razem, tak? Partnerzy powinni sobie mówić o wszystkim, a nie tylko udawać, że wszystko jest w porządku, gdy tak naprawdę nie jest. Ale on bał się. Mnie również nie powiedział całej prawdy, czułam, że coś ukrywa, lecz nie naciskałam. I tak byłam nieźle zaskoczona, gdy zaczął opowiadać o tym, co siedzi w jego głowie. Choć zapewniałam go, że wszystko się ułoży pomyślnie, on i tak zostawał przy swoich racjach.
- Boję się, co teraz będzie. Zayn... z nim nie jest najlepiej. Strasznie wziął do siebie to, że teraz wszyscy o nich wiedzą.
- Ma Harry'ego, poradzą sobie, uwierz.
- Chcę w to wierzyć.
- Spokojnie - ucałował moje czoło. - Co ty na to, abyśmy jutro poszli na spacer razem już normalnie jako para?
Tym pytaniem mnie zaskoczył. Od kilku dni zastanawiałem się, jakie są relacje między nami. W środku miałam pewne obawy, przecież on nawet nie wie, że jestem w ciąży. Jednak czas najwyższy aby się dowiedział. Serio nie miałam zamiaru go dłużej okłamywać albo raczej zatajać prawdy lub nie mówić wszystkiego - nieważne, jakby to nazwać, wolałam postawić wszystko na jedną kartę.
- Niall, ale wiesz, jest coś, co chciałabym ci powiedzieć - rzekłam cicho, unosząc wzrok na jego oczy, które w ciągu sekundy wychwyciły moje spojrzenie - Jestem w ciąży, w drugim miesiącu.
- Domyśliłem się - delikatnie się uśmiechnął - Ostatnio miewałaś często mdłości, no i twoja szczupła buźka trochę zrobiła się pulchniejsza - wytarmosił moje policzki, śmiejąc się pod nosem. - Powiedz mi tylko, czy zamierzasz wrócić do ojca dziecka i czy w ogóle zerwałaś z nim?
- Ojcem dziecka jest Harry. Wpadliśmy przez przypadek, naprawdę durny przypadek.
- Harry? Nasz Harry?
- Właśnie ten. Ja zrozumiem, jeśli ty po prostu zrezygnujesz i powiesz, że to koniec, więc... śmiało. Mów - pospieszyłam go, bo bałam się i szczerze chciałam mieć za sobą tą rozmowę.
- Może jestem zaskoczony, że to Harry, ale to bez znaczenia. Daj nam szansę, proszę.
Nie dowierzałam. Niall zamiast po prostu wyjść i powiedzieć, jak bardzo się zawiódł, został i jakby nigdy nic szeroko się do mnie uśmiechał i w momencie mocno przytulił do mojego ciała. Złożyłam na jego policzki czuły pocałunek na znak, że się zgadzam.
 - Ostatnio zacząłem myśleć nad jakąś piosenkę i udało mi się coś naskrobać. Mogę ci ją zagrać?
Wpatrywał się we mnie niepewnie, jakby był trochę zdenerwowany.
- Jasne, chętnie posłucham - uśmiechnęłam się, chcąc dodać mu otuchy.
Niall zerwał się z łóżka, wziął do ręki gitarę, usiadł na podłodze i zaczął delikatnie szarpać za struny. Melodia była wolna, a słowa wręcz wypływały z jego ust płynnie. Zatracałam się w tym magicznym głosie w każdej kolejnej sekundzie. Był cichy, a zarazem taki pewny. To czyniło chłopaka jeszcze bardziej idealnym.

*Eleanor*
Gwałtownie zbudziłam się, gdy na moich nadgarstkach poczułam mocny uścisk czyichś dłoni, a na ustach ciepły oddech. Z trudem udało mi się rozchylić powieki, a kiedy już to zrobiłam, zobaczyłam siedzącego na skraju łóżka szatyna z trudnym do odgarnięcia wyrazem twarzy, który przed chwilo nachylał się nade mną w milimetrowej odległości.
- Louis? - zapytałam, ziewając.
- Eleanor, wstałaś - zmniejszył odległość dzielącą nas o jeszcze kawałek i silniej zacisnął palce na moich szczupłych oraz zimnych dłoniach - Jechałem metrem i myślałem trochę o nas, o moim życiu, wiesz...  ja naprawdę nie wiem dlaczego... To wszystko jest takie skomplikowane, ale nieważne! Ważne jest, że teraz jesteśmy razem, ty i ja i mogę wszystko powiedzieć, bo wiesz, ludzie czasami muszę się wygadać.
Mówił tak nerwowo i tak szybko. Jego grymas na twarzy zmieniał się niemal z każdą sekundą. Przymykał oczy i szeroko się uśmiechał, zaraz krzywił się jak do płaczu. Zachowanie chłopaka może na pierwszy rzut oka wydawało się zabawne, ale on nie był o swoich siłach i przy zdrowych zmysłach. To na pewno nie spowodował alkohol. Widziałam go pijanego, nie tak się zachowuje. Momentalnie ujęłam jego całkowicie rozpaloną twarz w obie dłonie.
- Co wziąłeś? - zapytałam prosto z mostu, spoglądając w jego oczy. Gwałtownie mi się wyrwał i przymknął z całych sił powieki.
- To nie ma znaczenia. Eleanor, ja wiem, że na powiedzenie ci wszystkiego, co bym chciał, nie wystarczyłaby mi ta jedna noc. Potrzebowałbym stu lat! Rozumiesz? Sto lat potrzebne by mi było do tego! Ale i tak musimy pogadać. Ludzie muszą się słuchać. Eleanor, mogę z tobą porozmawiać? Proszę, El, mogę?
Oczy chłopaka zostały w momencie pokryte lśniącą warstwą, jakby hamował się przed wypuszczeniem potoku łez. I choć bałam się potwornie tego, co chce mi powiedzieć, przytaknęłam głową.
- Nie wiem od czego zacząć. W sumie chyba powinienem zacząć od początku, prawda? Tak będzie prościej, tak mi się wydaje.
- Mów - pospieszyłam go.
- Dobrze, no więc zaczynam. Wiesz, ja chyba zakochałem się w Harrym, jak byliśmy w X-Factorze. Znaczy się, to było dziwne. Lubiłem jego dotyk, może sam nie chciałem tego przed sobą przyznać, bo nie mogło to być możliwe, przecież jestem facetem, tak? Powinienem być z dziewczyną, a nie z kolesiem. To było chore! Po prostu nie wyobrażałem sobie, że ja i on moglibyśmy być tak po prostu razem. No rozumiesz chyba, prawda? No, to dobrze. I wiesz, my się nawet całowaliśmy kilka razy, ale to było tak dla zabawy, butelka czy coś takiego. To było miłe, ale no... nie wiedziałem, jak jest z nim. Poza tym nie chciałem okazać się gejem. Nie wiem czemu, bo to chyba nie jest takie złe... I wiesz, później jakoś wyrzuciłem tą myśl o mnie i nim, z przymusu, ale się udało. No i ten później poznałem ciebie, jego najlepszą przyjaciółkę. Pomyślałem, że jesteś ładna i fajna, i jesteś jak on. Pochodzisz z tej samej miejscowości, znaliście się już od kilku lat. Poza tym, jesteś brunetką, jak on. Twoje włosy są lekko falowane, a on ma loczki... I wtedy właśnie chciałem tobą jego zastąpić. I z początku się zmuszałem, ale potem wiesz, tak jakoś nawet zacząłem wierzyć w to, że lubię cię jako partnerkę, a nie koleżankę. Naprawdę cię polubiłem bardziej. Zresztą, nawet ci się oświadczyłem, więc rozumiesz. Tylko teraz tak... jestem zazdrosny. On ma Zayn'a, a to mogłem być ja, gdybym tylko się postarał i nie chciał za wszelką cenę pokazać, jak bardzo hetero jestem. Ale nic się nie zmieniło. Jak zobaczyłem go z nim, to wszystko wróciło, do tego ze zdwojoną siłą! - zakończył z triumfem, unosząc dłonie do góry.
Przez cały ten czas mówił strasznie nerwowo, momentami się wzruszał albo podkreślał jakieś słowa, dając im A z każdym kolejnym wypowiedzianym przez niego słowem, czułam się coraz bardziej upokarzana. Czyli, że co? To od początku było jedną ściemą? Chciał, żebym była jego zastępstwem? Ale był taki wiarygodny...
- Eleanor, przepraszam - wyszeptał po chwili, chyba zdając sobie sprawę, że trochę zabolał mnie jego wywód.
- W porządku - jakoś przeszło mi to przez gardło. Z niewyobrażalnym trudem, lecz jednak się udało. - Chodź, dam ci bułkę i jogurt.
- Nie jestem głodny - wyrwał się, kiedy wychodząc spod kołdry, ujęłam jego dłoń i już ruszałam w stronę korytarza.
- Poczujesz się lepiej. No chodź.
Na siłę zaprowadziłam go do kuchni i posadziłam przy stole. Choć strasznie się z początku wyrywał i protestował, w końcu uległ, więc ja przyszykowałam mu jedzenie. Dopiero co wyjęty z lodówki jogurt o smaku truskawki, który tak naprawdę nigdy nie leżał nawet koło tych owoców, a różowy kolor ma tylko przez koszenilę*, postawiłam przed nim. Podałam łyżeczkę i odłamany kawałek bagietki, kupionej rano. Bułek jednak nie miałam. Nalałam sobie do szklanki wody, następnie usiadłam na przeciw niego. Przez chwilę Louis wpatrywał się w położone na stole produkty. Spojrzał na mnie błagalnie, ale ja byłam nieugięta. Powtórzyłam raz jeszcze "Jedz", co trochę poskutkowało, bo chwycił pieczywo i odgryzł kęs. Robił to od niechcenia. Leniwie oderwał wieczko, potem zanurzył łyżeczkę w jogurcie, aż wreszcie włożył ją do buzi.
- Nie chcę - wybełkotał, ledwo otwierając usta.
- Jedz.
- Nie mogę.
- Jedz.
- Ale... Nie mam apetytu - mruknął i spuścił głowę w dół.
- Nie masz tego dużo. Dalej.
Podniósł na mnie wzrok i z miną męczennika zaczął kontynuować konsumpcję. Patrząc na niego, coraz bardziej zdawałam sobie sprawę, jak on długo musiał to wszystko w sobie tłumić, żeby teraz doprowadzić się do takiego stanu. Był gdzieś na innym świecie. Zachowywał się jak pięcioletnie dziecko.
- Eleanor - zwrócił się do mnie, jeszcze mając łyżeczkę w buzi - Zdradziłem cię.
I w tym momencie czułam, jak moje oczy zachodzą łzami. Myślałam, że już nic więcej mnie nie zaskoczy. Poza tym, zdrada? Naprawdę, Loueh? Posunąłeś się aż do tego?
- Z kim? - wydukałam, udając silną i przybierając kamienny wyraz twarzy.
- Z Ha... Harrym.
- Jak? Przecież wy, Zayn... kiedy?
- W jego urodziny.
- Mówiłeś, że nic nie robi.
- Bo nie chciałem, abyś tam była. Musiałem to zrobić. Pokazać mu, że jestem lepszy.
- Było ci przyjemniej z nim?
- Nie wiem... Może trochę... Ale tu nie o to chodzi.
- A o co?
- Pamiętam, jak się pierwszy raz całowaliśmy. To stało się przez przypadek. Chyba po trzecim odcinku X-Factora. Byliśmy trochę pijani. Leżeliśmy razem w łóżku i już mieliśmy iść spać. Harry lubił spać z kimś w łóżku. Mi to nie przeszkadzało. I tak jakoś obróciłem się do niego, potem on się przysunął. Jego usta smakowały tak.... piwnie. Jest takie słowo w ogóle? Ach, nieważne. Potem ja mu oddałem pocałunek i on oddał, i ja, i on, i ja, i on.... Mówiłem, że też oddałem? - zmrużył oczy i przybrał minę myśliciela. Jego odpowiedź nie miała najmniejszego sensu i na pewno nie była odpowiedzią na pytanie, ale już nie miałam siły na dalszą rozmowę.
Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Jego otwartość kompletnie mnie zdziwiła. Nawet nie zauważyłam, kiedy na stole zostały jedynie okruchy po bagietce i pusty kubeczek po jogurcie. Jego już nie było.
Powoli wstałam na równe nogi. Wciąż lekko zszokowana jego wyznaniami, starałam się wszystko poskładać w logiczną, spójną całość. Kiedy doszłam do swojej sypialni, znalazłam chłopaka. Leżał na dwuosobowym łóżku, przykryty po sam czubek nosa ciepłą kołdrą. Delikatnie uśmiechał się przez sen. Grzywka niesfornie opadła na jego czoło i trochę przysłoniła lewe oko. Wycofałam się z pokoju i poszłam do salonu, aby położyć się na sofie.
Długo nie mogłam zasnąć. Przekręcałam się z boku na bok. W głowie wciąż słyszałam jego głos opowiadający mi o tym wszystkim. Czy bolało? Tak, bardzo. Ale jakoś nie miałam ochoty na kłótnie i wypominanie mu tego. Starałam się go zrozumieć. Było ciężko, ale jednak to wciąż człowiek, prawda? Nikt nie jest nieomylny. Każdy czasem rani i popełnia błędy. To normalne.
~ ~ ~
Zaciągnęłam się zapachem świeżo zaparzonej kawy. Zalałam ją mlekiem i usiadłam do stołu. Była zaledwie ósma rano, więc zdziwiłam się, kiedy po podniesieniu wzrok znad białej filiżanki, spostrzegłam stojącego w progu szatyna. Zaciśniętymi piąstkami przetarł zaspane jeszcze oczy. 
- Cześć - przywitał się z delikatnym uśmiechem.
- Hej - mruknąłem pod nosem. - Chcesz coś do picia?
- Herbatę.
Przytaknęłam głową. Podeszłam do blatu i zabrałam się za przygotowywanie mu napoju, kiedy Louis w tym czasie usiadł przy stole. Kątem oka obserwowałam go. Położył dłonie na stole i tępo wpatrywał się w błękitną ścianę. Jego wzrok był zmęczony i pusty. Wydawał się bardzo intensywnie nad czymś myśleć.
- Eleanor, długo wczoraj rozmawialiśmy? - zapytał, gdy usiadłam na przeciwko i wkroczyłam w jego pole widzenia.
- Chwilę, trochę dłuższą chwilę.
- A... o czym? Wiesz, mało co pamiętam. Wziąłem wczoraj spida, a jak się go bierze to się strasznie dużo mówi i nad tym nie kontrolujesz - zaczął się tłumaczyć. Usta zanurzył w kubku z cytrynową herbatą.
- O tobie, nas... Harrym. 
- Harrym? - zdziwił się. 
- Uhm. 
- Ale dlaczego o nim?
- Mnie się pytasz? Ty o nim zacząłeś mówić. Zresztą, to w sumie ty tylko gadałeś. Ja słuchałam.
- Czego?
- Ciebie, twoich wywodów. 
- Możesz jaśniej?
- Powiedziałeś, jak zakochałeś się w nim w X-Factorze, potem jak związałeś się ze mną tylko po to, aby o nim zapomnieć. Wspomniałeś coś o zdradzie z nim w jego urodziny. Mówiłeś też, że jesteś zazdrosny o Zayn'a i że to mogłeś być ty, nie on. Opowiedziałeś o waszym pierwszym pocałunku...
- Ale to wszystko to kłamstwa, ja nigdy w nim nie... - zaczął się tłumaczyć, był nerwowy. A strach wyczułabym na kilometr.
- Och, przestań - westchnęłam - On nie jest ci obojętny. Mnie wykorzystałeś i okłamywałeś przed ponad dwa lata. Tak, to zabolało. Ale cóż... nie potrafię się na ciebie gniewać. 
- Daj spokój, wiesz, że to niemożliwe. Jestem hetero i ciebie kocham.
- Louis, poważnie? Ostatnio poprosiłeś mnie o przerwę i nawet nie chcesz mnie dotknąć - spuściłam wzrok. - Ty mnie nie kochasz. Nigdy mnie nie kochałeś.
- El, to nieprawda - szepnął, ująwszy moją dłoń.
- Lepiej będzie jak się rozstaniemy. 
- Nie, wcale, że nie.
- Louis, to koniec. Ty będziesz się męczył, a ja będę żyła w jakimś kłamstwie. Nie chcę tego - wytłumaczyłam cicho. 
Nie podniosłam wzroku. Dwoma palcami zdjęłam z prawej dłoni pierścionek zaręczynowy i położyłam go na stole.
- Eleanor...
- Louis...
- Eleanor, przepraszam.

*Zayn* 
Jak zwykle z rana zrobiłem Harry'emu i Louisie śniadanie. Tym razem ugotowałem na szybko zupę mleczną z ryżem. Gdy była już gotowa, poszedłem obudzić swojego chłopaka, który wciąż spał. Ja nie mogłem tej nocy nawet zasnąć. Przymykałem oczy, chwilę pospałem, znowu wstawałem. Po prostu nie potrafiłem zapomnieć o tym, że już wszyscy o nas wiedzą.
Naprawdę nie chcę zabrzmieć egoistycznie, bo jestem pewny moich uczuć względem Styles'a, ale nie chciałem, aby wszyscy o tym wiedzieli. Cały świat. Ta świadomość mnie przerażała. Bałem się, że teraz znaczna część fanów się od nas odwróci, że zaczną nas nienawidzić. Wiem, jak bardzo Harry jest wrażliwy na opinie innych, szczególnie osób z naszej wielkiej "rodziny". A myśl, że być może już mamy po kilka tysięcy albo jeszcze więcej wiadomości na naszych twitterach z niemiłą treścią, wcale nie pomagała mi w oswojeniu się z tym. Wręcz przeciwnie, denerwowałem się jeszcze bardziej z każdą kolejną minutą.
Wszedłem na łóżku i od razu wspiąłem się na chłopaka, siadając na wysokości jego brzucha. Dłonie oparłem po obu stronach jego głowy i nachyliłem się nad nim, aby móc Harry'ego na przebudzenie pocałować. Ustami dotknąłem pełnych i niesamowicie seksownych warg. Chłopak dopiero po kilku sekundach zaczął się budzić i gdy zorientował się, co jest grane, przyssał się do moich ust, a dłonie oplótł wokół szyi. 
- Mogę mieć takie pobudki częściej - szepnął, spoglądając w moje oczy.
- Zasłuż sobie, to pomyślę - wytknąłem mu język i kiedy już stanąłem na równych nogach, ująłem jego dłoń. Ruszyłem w stronę kuchni, wciąż trzymając jego dłoń w swojej. - Zrobiłem zupę mleczną! - posłałem mu promienny uśmiech, który lada moment odwzajemnił.
Chłopak usiadł przy stole, gdzie czekała już na niego porcja śniadania. Podałem mu cynamon i słoik dżemu.
- Dzięki. Nie jesz?
- Jadłem.
- Zayn.
- Tak mam na imię.
- Zayn, zjedz.
- Jadłem. Nie ufasz mi?
- Ufam, ale...
- Więc ciii - położyłem palec na ustach - Smacznego.
Chciałem usiąść przy stole razem z nim, ale w mieszkaniu rozległ się dzwonek i mocne walenie do drzwi. Miałem wrażenie, że osoba stojąca za nimi zaraz je wyważy. I nie ukrywam, że byłem trochę wystraszony tak mocnymi uderzeniami. Podszedłem do nich i przekręciłem klucz. Po otworzeniu spostrzegłem stojącego  na wycieraczce człowieka o karnacji nieco ciemniejszej niż mojej, oczach czarnych niemal jak dwa węgle, wyższego i o masywnej posturze. Zęby miał mocno zaciśnięte, a spojrzenie wręcz wypalało mnie od środka.
Poczułem, jak chwyta mnie obiema dłońmi za koszulkę i zaciska nią mocno. Instynktownie zrobiłem krok do tyłu, ale to nic nie dało. Ojciec, bo to własnie on zawitał, nadal mnie nie puszczał i ruszył do przodu. Nogą zatrzasnął drzwi, usłyszałem tylko ich trzask.
- Co ty sobie wyobrażasz?! Możesz mi to wytłumaczyć? Jak to jesteś gejem?! I do tego mieszkasz razem z tym swoim... Nawet mi to przez usta nie przejdzie! - zaczął krzyczeć i grozić mi pięścią. Widziałem, jak bardzo był wściekły w tym momencie - Zhańbiłeś całą naszą rodzinę, zdajesz sobie z tego sprawę? Jesteś niewdzięczny! Od początku mówiłem, że ta sława nie przyniesie nic dobrego! I co? Miałem rację! Syn zdecydował się być pedałem! Ty zboczeńcem jesteś!
- Proszę, daj mi się wytłumaczyć - jęknąłem.
- Tu nie ma czego...
- Niech pan go zostawi - wtrącił spokojnie Harry. Teraz dopiero spostrzegłem, że przygląda się temu przedstawieniu.
Mężczyzna jak na zawołanie, rozluźnił palce i z hukiem wylądowałem na podłodze. Głową uderzyłem o ścianę. Zaczęło mnie coś jakby strasznie uciskać. Moja dłoń powędrowała na skroń.
- Nie wtrącaj się! Jeden lepszy od drugiego - prychnął pod nosem. - Masz się więcej nie pokazywać w moim domu, jasne? Nie chcę cię widzieć. Nie jesteś już moim synem.
- Tato, proszę...
- Zamknij się, zboczeńcu - odpowiedział z pogardą i jeszcze na dobicie mnie, kopnął w brzuch. Zawyłem z bólu.
- Zadzwonię po policję! - oburzył się Harry, nagle przy mnie klękając.
 Do moich uszu doszedł odgłos zamykanych drzwi i zaraz pytania Harry'ego, czy wszystko ze mną w porządku.
- Co się stało? - poznałem po głosie Louisę.
- Dlaczego on leży? - to był chyba... Niall?
Obraz powoli zaczął mi się rozmazywać. Widziałem jedynie kolorowe, poruszające się nade mną plamy. Ułamek sekundy później przymknąłem oczy całkowicie.
- Niall, dzwoń po pogotowie! - krzyk Loczka był ostatnią rzeczą, którą zdążyłem zarejestrować.
___
Mam nadzieję, że mi wybaczycie. Rozdział chciałam dodać w poprzedni weekend, ale mi się nie udało. Niestety, w ciągu tygodnia (mam na myśli od poniedziałku do piątku) nie potrafię napisać praktycznie nic, bo  to lekcje, bo coś tam, bo CHEMIA. Rozdział jest chyba ciut dłuższy niż kilka poprzednich. Miałam go rozegrać inaczej, ale cóż, jakoś tak wyszło.  I tak wiem, mogą być literówki, ale już nie mam sił do sprawdzania ich. Przepraszam.
Chciałam zaznaczyć, że prawdopodobnie od następnego rozdziału nie będę informować, ponieważ wiele osób zmieniło nicki na tt,m a ja nie jestem jasnowidzem i jak ktoś mi nie napisze, że zmienił, to nie zgadnę. Poza tym, chyba straciłam dosyć sporą część czytelników, co mnie smuci, ale no sama zawiniłam.
Albo inaczej. Ci, którzy chcą być informowani, mogą zostawić nicki bądź numery gg pod tym rozdziałem. Zobaczę, czy ktoś zostawi i przemyślę to. + Niech zrobią to osoby, które już kiedyś mi podały lub zrobiły to w "Spicie czytelników".
PYTANIA DO POSTACI

27 komentarzy:

  1. Ja uwielbiam Twojego bloga. Nie komentuję każdego posta ale każdy rozdział czytam na natychmiast.
    W Twoim blogu podoba mi się to, że Harry i Zayn muszą walczyć o swoje uczucie. Na swojej drodze spotykają coraz nowsze problemy. Mają wrogów a nie jak w innych opowiadaniach już w trzecim rozdziale są szczęśliwi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Och Niall i Louisa. :) Mam nadzieję, że chociaż oni będą szczęśliwi. Wiesz tak bez problemów. Choć jak wyjdzie na jaw, że Niall jest z nią, a ona wcześniej była przykrywką Harry'ego to też może mieć nie za ciekawie. Do tego, że jest w ciąży. Cóż... Zobaczymy co tam w twojej głowie siedzi.
    Rozwalił mnie Lou. Najpierw takie wyznania, a rano znowu gra takiego wielce zakochanego chłopaka. Dobrze, że w końcu El się o tym dowiedziała i w sumie zareagowała bardzo spokojnie. Nie wiem jak ja zachowałabym się, gdyby mój chłopak powiedział mi, że byłam zastępstwem i to za chłopaka.
    Nie wierzę, że ojciec Zayna tak zareagował. Ale dobra rozumiem ludzie dzielą się na tolerancyjnych i tych mniej. On najwyraźniej jest tym drugim.
    Pozdrawiam i czekam na kolejny :)
    Życzę Weny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej. Witam, cześć i czołem. Nawet nie wiesz, jak bardzo się ucieszyłam, gdy weszłam na Twittera i zobaczyłam wiadomość od Ciebie. Cieszę się, że mnie poinformowałaś, choć i tak już od ósmej rano czatowałam na Twoim blogu. Poza tym - dzisiejsza lektura Twojego bloga będzie dla mnie miłą odskocznią, bo... Cóż, jak trzynasty, to trzynasty, to i pech musiał do mnie zawitać. Gdzieś mi w domu rura pękła, do teraz nie wiemy gdzie. Efekt? Wody nie ma, mama zdenerwowana, co i wszystkim się udziela. Oszaleć można. No dobrze, ale ja tak ględzę i ględzę, bez ładu i składu.
    Nie wiem czy to dlatego, że mam po prostu dużą, wielką, przeogromną słabość do naszego Irlandczyka, czy to dlatego, że bardzo dobrze opisałaś fragment z perspektywy Louisy, ale... Och, Niall jest tak uroczo słodki! W ogóle to ciekawe, że praktycznie w każdym opowiadaniu Nialler jest taki... uśmiechnięty, porządny, niewinny. Aniołek. Ale mi to nie przeszkadza, broń Boże! Choć podobno w rzeczywistości nasz "aniołek" pokazuje różki (słyszałaś, że podobno Niall bardzo dużo przeklina i dlatego mało mówi w wywiadach?). W każdym razie - Niall, północ, gitara. Słodko, naprawdę słodko. Aż zapragnęło mi się mieć takiego chłopaka. Troszkę zbiło mnie z tropu zachowanie Louisy. Na jej miejscu chyba trochę bardziej bałabym się reakcji Horana na wiadomość, jaką od niej usłyszał. Nie wiem, chyba wyobrażałam sobie, że dziewczyna będzie ciągnąć ten temat, nie mogąc z siebie wydusić tych trzech słów: "Jestem w ciąży", a tu proszę - poszło gładko. W każdym razie reakcja Nialla miło mnie zaskoczyła. Już się bałam, że pokażesz taki kontrast - z początku uroczy chłopak, nagle zacznie ją wyzywać od niewiadomogo kogo, zwłaszcza, gdy usłyszał, że ojcem dziecka jest Harry, ale Niall zachował się jak... Niall. I po prostu nie mogłabym go nie kochać. Choć w tej sytuacji przypomina mi się video z Nickelodeon, gdzie Zayn i Lou wrobili chłopców, udając, iż producentka jest w ciąży i zaczyna rodzić. Myślę, że widziałaś to nagranie. W każdym razie... Hah, zachowanie Nialla z tego filmiku, a tego Twojego - skrajnie różne.
    Podoba mi się fragment pisany z perspektywy El. Po pierwsze dlatego, że to miła odskocznia od Zayna czy Harry'ego, a poza tym - pokazałaś El jako normalną dziewczynę; większość osób piszących opowiadania o tematyce 1D traktuje Calder jak kogoś gorszego, co jest naprawdę przykre. Podobał mi się naćpany Lou. Myślałam, że wyjdzie to gorzej, że dobry pomysł po prostu zepsujesz - bez urazy, ja bym go zepsuła, bo po prostu nie umiem pisać o narkomanach. Ale wyszło Ci to zaskakująco dobrze. Cała ta rozmowa (a raczej przemowa Tommo) wypadła przekonująco. Och, aż mi się go zrobiło trochę żal, choć naprawdę nie przepadam za Louisem w tym opowiadaniu. Chłopak nie potrafi ogarnąć swoich uczuć, zachowuje się tak, jakby wszystko mu się należało, ale kiedy tak słuchałam (czytałam) to, co mówił do El... Kurczę, trochę szkoda, że dopiero teraz oprzytomniał. I strasznie, strasznie boje się tego, że teraz będzie próbował wmieszać się do życia Styles'a i Malika, pocieszać ich czy cokolwiek, a w efekcie stanie się coś, że nasze ukochane Zarry się rozpadnie. A tego po prostu nie chcę! W każdym razie późniejsze słowa El pokazały delikatną, inteligentną dziewczynę. Dobrze, że się z nim rozstała, że nie chciała tego w żaden sposób ciągnąć. Gdyby tego nie zrobiła, zachowałaby się jak idiotka, bo kto chciałby tkwić w takim związku...?

    OdpowiedzUsuń
  4. Och, och, och! "Ustami dotknąłem pełnych i niesamowicie seksownych warg. Chłopak dopiero po kilku sekundach zaczął się budzić i gdy zorientował się, co jest grane, przyssał się do moich ust, a dłonie oplótł wokół szyi." Nie wiem czemu, nie wiem, ale te słowa sprawiły, że jakoś tak ciepło mi się na serduszku zrobiło. Uroczo wręcz! W ogóle ten fragment z Zaynem był słodki, do czasu, gdy nie przeszkodził nam wszystkim Malik senior. Serio? Bić i kopać własnego syna? I to tylko dlatego, że jest innej orientacji? Mogę zrozumieć złość. Zmieszanie, frustracje, obrzydzenie, wstręt. Mogę zrozumieć krzyk, płacz i słowa desperacji. Ale... rękoczyny? Do cholery jasnej! Nie, nie i nie! Mogę zrozumieć wszystko, choć ja bym tak nie postąpiła, jestem zbyt tolerancyjna i według mnie w miłości homoseksualnej nie ma nic złego (co zresztą wiesz, bo czytałaś mój artykuł), ale to... Po prostu mnie rozwścieczyło. Jestem tak wściekła, że to aż niepojętne. I to takie emocje wywołały Twoje słowa, moja droga! W każdym razie wciąż denerwuje mnie Zayn z jego "Już jadłem", choć to gówno prawda i mam nadzieję, że po tym pobycie w szpitalu Harry w końcu się zorientuje co jest grane. Poza tym nieco zaniepokoiły mnie słowa: " Zaczęło mnie coś jakby strasznie uciskać.". Błagam, nie mów mi, że Zayn ma guza mózgu czy coś. Nie zgadzam się na to, słyszysz?! Już Ci powiedziałam, że to opowiadanie ma się zakończyć happy end'em. Harry za dużo się już wycierpiał ze strony Tommo, by teraz stracić swoją miłość.
    No i Zayn zemdlał. Niall dzwoni po pogotowie. Tak więc rozdział 28 zapowiada się w szpitalu. Jestem ciekawa co u Liama. Cicho jakoś o nim w tym rozdziale. Co do błędów. Już "tradycyjnie" problemy z zapisywaniem dialogów. Poza tym:

    "Złożyłam na jego policzki czuły pocałunek na znak, że się zgadzam." - "policzku".
    "(...) który przed chwilo nachylał się nade mną w milimetrowej odległości." - "chwilą".
    "To na pewno nie spowodował alkohol." - "tego".

    Nie ma tego dużo. Bałaś się, że mnie zawiedziesz. Cóż... Liczyłam może na nieco dłuższy rozdział, ale nie martw się - tego akurat u mnie nie zaspokoisz. Po prostu lubię czytać Twoje opowiadanie, odpowiadają mi Twoje pomysły i styl pisania, więc mogłabym czytać i czytać, i czytać, i żadna długość nie byłaby odpowiednio długa. Poza tym - nie, nie zawiodłaś mnie. Czytało mi się lekko i przyjemnie, było to miłe oderwanie się od rzeczywistości. Mam nadzieję, że na następny rozdział nie będziemy musieli tak długo czekać. Chociaż, z drugiej strony... Nie chcę, by to zbyt szybko się skończyło. Ych, nie mogę się zdecydować. Więc chyba zabiorę się za czytanie od nowa, tak jak już to kiedyś zapowiadałam.
    Pozdrawiam, much of love,
    wanilia.

    PS. Przepraszam za dwie części, ale troszeczkę się rozpisałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. BOŻE, BOŻE, BOŻE!
    uwielbiam Twoje opowiadanie :) Niall i Louisa :3 strasznie bym chciała, żeby im się ułożyło :) Oj Louis, Louis. :D Na szczerość się zebrało :) Trochę szkoda El :c. no ej niech Zayn zacznie w końcu jeść, a nie ! :c W ogóle tata Malika mnie zdziwił. Żeby tak potraktować syna, tylko dlatego, że jest gejem ? ;/ nie fajnie panie Malik. Mam nadzieję, że szybciutko napiszesz nowy :) Czekam <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Niall i Louisa - aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaawwwwww <3. Jakie słodkie zakochańce, uwielbiam tą dwójkę, a jak się rumienią to już w ogóle! *__*.
    Louis i Eleanor - no, nie powiem, zaskoczył mnie Tommo swoimi wyznaniami, naprawdę zepsuł wszystko przez swoją głupotę, niestety :(. I bardzo mi się przykro zrobiło Eleanor, nawet ją można powiedzieć, że polubiłam, przez tą sytuację. Dobrze zrobiła oddając mu pierścionek i kończąc związek, który i tak był ściemą, ale to, że nie spłynęła jej nawet łza po policzku dowodzi jaka jest silna (chyba trochę za bardzo wzięłam sobie treść opowiadania do życia prywatnego, weź, bo jeszcze ją polubię, akysz! xD).
    I ostatni wątek rozdziału - OJCIEC ZAYN'A ;ooo. Spodziewałam się, że na pewno nie będzie ich wielkim fanem, ale żeby bić własnego syna? Trochę przegiął ;/. I ta końcówka, w której zamyka oczy, jejku, oby nic mu się nie stało, ale jak podejrzewam pewnie będzie nieźle wyczerpany przez to, że tyle nie jadł i denerwował się, na pewno na dobre mu to nie wyszło :(.
    Jak zawsze, warto było czekać na rozdział i jak zawsze czekam z niecierpliwością na kolejny :) xo.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam to opowiadanie. Praktycznie codziennie sprawdzam czy nie ma nowego rozdziału, chociaż wiem, że i tak go nie będzie.
    Najgorsze w tym opowiadaniu jest niestety to, że tak rzadko dodajesz rozdziały :( Wiem, że teraz niestety brak czasu jest, itd. A co do tego co napisałaś na końcu - może i straciłaś część Twoich czytaczy, ale ta druga część będzie do samego epilogu :) Ja na pewno nie przestanę czytać Twoich wypocin, nie po tylu wspaniałych rozdziałach które napisałaś :)) Jeden z najlepszych opowiadań jakie czytam/czytałam ! :) Pozdrawiam i oczywiście z niecierpliwością czekam na następny rozdział :) :*

    OdpowiedzUsuń
  8. nowy rodział asdfgh *______________* huhu Zarry jak zwykle słodki. a Lou zebrało na wyznania, no proszę, proszę, mam nadzieję, że nie zniszczy Zarry'ego. szkoda mi również Zayna. a i jeśli to możliwe, to prosiłabym o informowanie mnie o nowych rozdziałach :) mój twitter: @zap_strawberry

    OdpowiedzUsuń
  9. O matko! Tyle się tu działo w tym rozdziale, że sama nie wiem od czego zacząć... Może od tego jak strasznie się cieszę, że trafiłam na twoje opowiadanie i teraz już będę na bierząco...
    Louisa i Niall... Oni są dla siebie wprost stworzeni. Rozpływam się w zachwycie, gdy czytam jak on ją traktuje. Gdzie są tacy faceci? I nawet jej ciążowe rewelacje go nie odstraszyły. normalnie musimy go sklonować... Pewnie nie będzie im lekko, gdy się ujawnią, ale wierzę, że to przetrwają.
    Zastanawia mnie jedna rzecz (akurat teraz tylko jedna)... Czy ona wie co się dzieje z Zaynem? Bo jeżeli tak, to naprawdę nie wiem dlaczego nie próbuje mu pomóc... A może nie i o czymś innym z nią rozmawiał... Czasami chciałabym być wszechwiedząca ;)
    Rozwaliła mnie scena z naćpanym Louisem i zadziwiająco spokojną Eleanor... Genialnie to napisałaś :) WOW! Cieszę się, że powiedział jej prawdę i podziwiam, że dała radę tego wysłuchać bez wyrzucenia go przez okno... Za to Lou, to już kompletnie nie rozumiem. Czy jemu się wydaje, że on ma jakieś szanse u Harry'ego? Na miłość boską, przecież on go zgwałcił! Takich rzeczy się nie wybacza!
    Strasznie martwię się o Zayna... To jego niejedzenie... Dlaczego nikt nie widzi, że on znika w oczach? I jeszcze ta wizyta jego ojca... Czy to nie będzie za dużo dla tego biedaka?
    Mam tylko nadzieję, że w szpitalu się wszystko okaże. Harry dowie się o tym niejedzeniu i będzie mógł się nim zaopiekować.
    Zakochałam się w twoim Zarrym i całym sercem jestem za tą parą i to nawet pomimo mojej bezwarunkowej miłości do Louisa ;) Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział i cóż... pozostaje mi tylko trzymać kciuki za to, że nie masz w planach uśmiercenia kogokolwiek...
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego :)

    @KateStylees
    http://1d-my-little-mystery-girl.blogspot.co.uk/

    PS
    Co do informowania, to byłabym wdzięczna gdyby się dało, bo Blogger czasami nie informuje o nowych rozdziałach i nawet to, że dodałam bloga do obserwowanych, nie znaczy, że będę na bierząco...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jestem od początku i nie mam zamiaru odejść :)
    Rozdział świetny.
    Pozdrawiam!
    @Katy_1D_23

    OdpowiedzUsuń
  11. Twoje opowiadanie jest po prostu boskie, cudowne, niesamowite nieziemskie, zaje***te..itd.Kocham to jak piszesz. Mam tylko nadzieję że Harry zostanie do końca z Zayn'em.
    Jak możesz to informuj mnie na gg(Moje gg-45802289). Byłabym wdzięczna.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jezu, nie wiem co napisać... Więc tak, Niall i Louisa - cudowne <3 Niall świetnie się zachował nie robiąc nic z tego, że Louis jest w ciąży z Harry'm :) Szkoda mi Eleanor, biedna była wykorzystywana przez Louis'ego :c No i Louis'a w pewnym stopniu też zrobiło mi się szkoda. Ale mimo wszystko wciąż jestem na niego zła... Jejku, Zayn :( Nie dość, że biedny ma problemy, cierpi na anoreksję i wgl to jeszcze ten ojciec. Jak on mógł tak pobić Zayn'a?! Zabiłabym go... Mam nadzieję, że to nic poważnego i Zayn wyjdzie z tego... Rozdział oczywiście cudowny ;) A co do bloga, to ja jestem Twoją wierną czytelniczką i wielką fanką, więc nie wyobrażam sobie jakby go mogło nie być. Czekam z niecierpliwością na następny rozdział :) Jakbyś postanowiła jednak informować, to mój tt: WerAnia17. A no i przepraszam za jakość komentarza, bo pewnie bez ładu i składu, ale ciągle jestem w szoku po wtargnięciu ojca Zayn'a, grrr... Pozdrawiam :D <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja nie odeszłam i nie zamierzam :D, zawsze czekam na koleiny rozdział, obojętne jak długo, ponieważ uwielbiam twoje opowiadanie <3 @Martulinka1410

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam nadzieję z Zayn'em będzie wszystko w porządku.
    Rozdział cudowny. Dla mnie nawet troszkę za długi, ale ja jestem zwolenniczką krótkich rozdziałów.
    Pozdrawiam i czekam na następny.


    Zapraszam do mnie. Dopiero pierwszy rozdział, więc...
    http://lookingformylouis.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeju...kocham to opowiadanie !!! Ile razy już to mówiłam ?
    To nie bezie jakis długi komentarz, bo nie wiem co napisać. Ale muszę powiedzieć jedno, a raczej dwie rzeczy...
    Mimo tego, że Louis wcześniej zachowywał się jak zapchlony chuj to teraz jest mi go cholernie szkoda. Teraz jest taki biedny, pokrzywdzony. Fakt, popełnił błąd ale każdy je popełnia a on zrobił to z miłości. Zazdrosny o Harolda...to takie słodkie. A ja od początku podejrzewałam, że się w nim zakochał. Tak jak to jest także w rzeczywistym świecie.
    Eleanor osobiście nienawidzę jak...jak...jak nie wiem co ! Ale tu...to jak to przedstawiasz...trochę zrobiło mi się jej żal. Ale tylko trochę... ;)
    A ojciec Zayna ? Potwór nie człowiek ! Jak tak można traktować syna ?! Własne dziecko...? Rozumiem, że może się TO mu nie podobać ale to jego dziecko, no ! Sam go spłodził !!!
    Ok, spokojnie, oddychaj...
    Uff...to były trzy rzeczy no ale cóż. Komentarz trochę dłuższy ale chyba każdy/każda autor/autorka chce czytać komentarze większej długości czy jakoś tak ;)
    Czekam na następny... :)

    A co z Free Country ? o.O

    OdpowiedzUsuń
  16. Boże Zayn. Jezu mam ochotę zrobić coś jemu ojcowi. Giovi, ty wiesz, że masz talent prawda? < w tej chwili przytakujesz > To się cieszę, że się ze mną zgadzasz. Obojętnie ile będziesz pisać, my będziemy czekać. Jeśli ktoś stąd odejdzie jest po prostu głupi. Tak czy siak jak mówisz kochanie, że się nudzisz to leć mi tu pisać http://reason-to-be-suicidal.tumblr.com/. Z góry dziękuję. ~ Eliza, wiesz jaka <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Obiecałem, a więc piszę.
    Kocham twoje opowiadanie. Wgl cudownie piszesz.
    Ten rozdział mnie zszokował. Niall i Louisa, aw słodziaki. Jedyne co ostatnio mnie zastanawiało czy może jednak będzie Larry. W końcu takie wyznania itp ze strony Louis'ego. I w tym momencie chciałbym mieć pewność czy Będzie Zarry czy Larry, ale za chwile myśle sobie, że nie chce wiedzieć. Boże. Nie pałam jakąś szczególną sympatią do El, ale tutaj zachowała się.. dobrze? hm, nie wiem jak to określić. Mam mętliczek w głowie *śmiech*. Och okey, nie męczę cię moimi wypocinami.
    Świetnie piszesz i czekam na nn. < 3
    @SexLoueh

    OdpowiedzUsuń
  18. Proszę o informowanie o rozdziałach @Lolaaa1321 ps. genialnie piszesz..:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Genialnie piszesz .
    Przeczytałam twojego bloga na jednym tchu .
    Dobra w cztery dni :D
    Kocham jak piszesz .
    Tak zwiewnie . Tak na luzie .
    Doskonale opisujesz emocje i okoliczności .
    Miodzio ;3

    Co się rozdziału tyczy :
    o. o
    Nie wierzę , że teraz Lou zaczął 'czuć' do Hazz .
    Teraz ?!Phi .
    I spodziewał się, że wszystko mu wybaczy .
    Peszek .

    Czekam na kolejny ! *.*
    Informuj :33 : @Kalink_Kaa
    http://whispers-of-thee-heart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Przeczytałam twojego bloga w jakieś 5-6 godzin. Jest po prostu świetny. Mam prośbę czy mogłabyś poinformować mnie o kolejnym rozdziale. ? Mój nick na TT to @Marika_Staszek z góry dzięki. :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam niezłe wyczucie czasu.. Wchodzę na bloga i patrzę na nagłówek, a tu nagle w piosence którą słucham jest " Kiss me like you wanna be loved " XD
    Świetny rozdział - jak zawsze, czekam na nowy :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Fajnie, że dodałaś kolejny rozdział. Martwię się co będzie z Zaynem. Jeszcze ta wizyta jego ojca. Mam nadzieję, że nic mu się nie stanie. Boję się, że ich związek nie przetrwa, a tego bym nie chciała. Czekam na kolejny ;)

    shouldletyougo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. omgfkjdjvsdjduhvdkjv :D takie są moje emocje po przeczytaniu tego rozdziału :D uwielbiam twojego bloga *.* najlepszy jaki czytałam ;** ♥ i nie straciłas czytelników bo ja nadal czytam i wgl wszyscy czytają ;d i to na pewno nie jest twoja wina :) na początek : bardzo sie ciesze ze Louisa jest z Niallem ;d w końcu Harry i Zayn mają spokój. Hhahahahaha xd a co do Eleanor i Louisa to OMG o.O nie wiem co napisać bo po prostu nie mam słów, on sie zakochał w Harrym to wiedziałam ale to może on wysyłał te zdjęcia i wgl,troche szkoda mi Eleanor i wgl mskr. jednym słowem,a pocałunek Zayna i Harego aww *.* ale co bd dalej z Zaynem ;c ten jego tata jest rzeczywiście nienormalny nie ma co -,- oby nic mu nie było ;* mam nadzieję ze ich związek przetrwa ;/ MUSI! ;** no i oczywiście czekam na następny ;** ♥ ! kocham cię wiesz? :3

    OdpowiedzUsuń
  24. Cześć ;) Nie wiem czy bierzesz udział w tego typu zabawach, ale zostałaś nominowana u mnie do The Versatile Blogger. Więcej szczegółów u mnie http://shes-on-your-mind.blogspot.com/. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. kocham tego bloga ♥ . nigdy nie przepadałam za zarrym, a dzięki tobie zaczęłam go ubóstwiać ^^
    mogłabyś mnie informować ? gg - 36054703

    OdpowiedzUsuń
  26. Wow ♥
    Kocham to opowiadanie :)
    Przeczytałam jednym tchem, zaczęłam o 20 i właśnie skończyłam, uwielbiam Larrego, ale przez twoje opowiadanie zaczęłam lubić również Zarrego :D A Louis jest tu pierdzielnięty :P
    Również bardzo podoba mi się postaci Louisy :D
    A rozdział zakończyłaś wspaniale w takim momencie że nie powiem ♥
    Mam nadzieję że Zaynowi nic nie będzie, i mam nadzieję że zacznie dureń jeden jeść :)
    I była bym wdzięczna za poinformowanie mnie o nowym rozdziale na tt @TeleDul

    OdpowiedzUsuń